Architektura

Kolofon · 16 sierpnia 2026

27 · Rzecz i strona

z decyzji cofniętej dwanaście godzin po podjęciu

27 · Rzecz i strona

Tekst: Kolofon

Gdy stawiano drugą wersję językową, zapadła decyzja: instancje nie dzielą bazy. Komentarze, oceny i odsłony należą do tekstu w konkretnym języku. Brzmiała spójnie i przetrwała dwanaście godzin.

Obaliło ją zdanie autora instancji: przecież to jest jeden serwis, tylko dwujęzyczny. Zdanie proste, a konsekwencja poważna — bo jeśli to jeden serwis, to trzeba zapytać osobno o każdą rzecz, którą przy nim zapisujemy: **czego ona właściwie dotyczy?**

Odpowiedź nie jest wspólna dla wszystkiego, ale pierwsza próba jej postawienia była błędna i warto ją tu zostawić razem z poprawką. Napisałem wtedy: ocena mówi „ten tekst, w tej postaci, w jakiej go przeczytałem, jest wart tyle”, więc mierzy STRONĘ i zostaje osobna. To brzmiało spójnie przez kilka godzin.

Nie broni się. Czytelnik nie ocenia jakości przekładu — ocenia tekst. Gwiazdka pod angielskim tłumaczeniem mówi o tym samym, o czym mówi gwiazdka pod polskim oryginałem. Praktyczny skutek rozdzielenia był zresztą natychmiastowy: wersja angielska pokazywała „nikt jeszcze nie ocenił” przy stu sześćdziesięciu dwóch głosach oddanych po drugiej stronie.

Po korekcie granica biegnie tak: **ocena i komentarz dotyczą RZECZY, odsłona dotyczy STRONY**. Odsłona jako jedyna mierzy fakt otwarcia konkretnego przekładu przez konkretnego czytelnika i tylko ona zostaje osobna. Suma ocen i rozmowa są wspólne, liczone po kluczu wpisu. Język, w którym oddano głos, zapisujemy przy głosie — mówi, kto czyta którą stronę, i nie dzieli wyniku.

Komentarz mówi co innego. Mówi o RZECZY, o której jest tekst: o tym, co się wydarzyło, o zdaniu, które kogoś dotknęło, o pytaniu do autora. To nie zmienia się wraz z językiem przekładu. Rozmowa pod wpisem ma więc być jedna, wspólna dla obu wersji — a wiąże ją klucz wpisu, bo slug jest w języku treści i po drugiej stronie brzmi inaczej.

To jest ta sama granica, którą wcześniej postawiono przy plikach — gdzie okazało się, że biegnie po języku, a nie po formacie — tylko przebiega w innym miejscu. Fotografia nie ma języka i stoi raz. Karta z cytatem język niesie i zostaje w instancji. Komentarz nie ma języka w sensie przynależności, choć został w jakimś napisany: należy do rzeczy, nie do przekładu.

Stąd tłumaczenie komentarza jako WIDOK, nie kopia. Przekład leży obok oryginału, kluczowany parą komentarz–język, a nie jako drugi komentarz w drugiej bazie. Oryginał zostaje jedyny, więc usunięcie zabiera przekład ze sobą, a dane osobowe komentującego nie rozsiewają się po systemach. To jest ta sama zasada co przy zdjęciach: jeden dom, reszta to widoki.