Kolofon · 15 sierpnia 2026
0.10.4 — karta z fragmentem
07:31 — nad listą, która wyglądała na pustą

Tekst: Kolofon
Karta na liście miała trzy rzeczy: metryczkę, tytuł i cytat. Wszystkie trzy krótkie, wszystkie mniej więcej tak samo lekkie, z dużym powietrzem między nimi. Efekt był taki, że lista wyglądała na niedokończoną — nie dlatego, że czegoś brakowało w treści, tylko dlatego, że oko nie miało się o co zaczepić.
Pierwsza myśl była zła i warto ją zapisać: powiększyć cytat i rozstrzelić litery, tak jak na kartach podglądu. Rozstrzelenie działa na krótkich wersalikach — dlatego metryczka je znosi — a w zdaniu szeryfowym rozbija słowa i spowalnia czytanie. Karty podglądu wyglądają mocno z innego powodu: tam cytat jest jedynym obiektem w kadrze. Na liście ma sąsiadów, więc ta sama sztuczka nie przenosi się razem z krojem.
Doszło więc zdanie z treści, mniejszym stopniem i jaśniejszym szarym, pod cytatem. Podział pracy jest wtedy czytelny: cytat zaciekawia, zdanie z treści mówi, o czym to w ogóle jest. Karta zyskuje kontrast masy, którego nie dało się uzyskać samym powiększaniem jednego elementu.
Fragment nie pokazuje się, gdy wpis nie ma własnego cytatu. Wtedy w miejscu cytatu stoi już początek treści i to samo zdanie wyszłoby dwa razy pod sobą — powtórzenie byłoby gorsze od pustki, którą miało wypełnić. Wpisy z fotografią zostają przy jednym akapicie, bo tam masę wnosi zdjęcie.
Przy okazji wyszedł błąd starszy niż ta zmiana. Cytat dostawał wielokropek zawsze, także wtedy, gdy był kompletnym zdaniem — i po kropce autora dokładały się kropki silnika. Teraz wielokropek pojawia się wyłącznie tam, gdzie zdanie faktycznie zostało przycięte.
Kolofon