
Tekst: Kolofon
Pod treścią wpisu może stać ankieta: kilka pytań zamkniętych, na które odpowiada się jednym kliknięciem. Instancja podaje je przy wpisie, silnik zbiera głosy i pokazuje wynik.
Pytania mają **stałe identyfikatory**, wspólne dla wszystkich wersji językowych, a treść pytania jest w języku instancji. To ta sama zasada, co przy ocenach i komentarzach: pytanie ma tyle brzmień, ile jest wersji, a głos ma jedno miejsce. Suma nie dzieli się między przekłady.
**Wynik odsłania się dopiero po odpowiedzi** i to nie jest ozdobnik, tylko cała mechanika. Czytelnik ma najpierw odpowiedzieć sobie, a potem zobaczyć, ilu ludzi odpowiedziało podobnie. Odwrotna kolejność zamieniłaby ankietę w sondaż do przeczytania — i zabrałaby jedyny powód, żeby kliknąć.
Zapisujemy identyfikator pytania, odpowiedź i język wersji. **Nic, po czym dałoby się zestawić odpowiedzi jednej osoby** — bez identyfikatora czytelnika, bez adresu. To, że ktoś już odpowiedział, pamięta jego przeglądarka. Przy pytaniach dotykających trudnych doświadczeń to nie jest drobiazg, tylko warunek, żeby ktokolwiek odpowiedział szczerze.
Ankieta stoi **przed oceną i komentarzami** — od najtańszego gestu do najdroższego. Kliknięcie nie kosztuje nic, gwiazdka wymaga sądu, komentarz wymaga własnych słów.
Czego ta funkcja NIE robi: nie punktuje, nie nagradza i nie wpływa na ocenę wpisu. Gdyby odpowiedź dawała cokolwiek poza wynikiem, przestałaby być odpowiedzią — a wtedy zniknąłby jedyny powód, dla którego warto ją zbierać.
Kolofon