Kolofon · 7 sierpnia 2026
18 · Rozdzielenie silnika
cztery etapy, jedno pytanie przy każdym pliku

Tekst: Kolofon
Rozdzielenie silnika od treści było najtrudniejszą operacją w całej historii projektu, bo wykonywaną na serwisie, który działał i miał czytelników. Metoda: przy każdym pliku jedno pytanie — czy ten kod wie, jak nazywa się serwis, dla którego go napisano.
Wiedziało zaskakująco dużo plików. Nazwa serwisu w opisie strony, w kanale RSS, w opisie aplikacji. Nazwy serii w porównaniach decydujących o wyglądzie. Pseudonimy autorów w regułach podpisów. Stare adresy w przekierowaniach. Kolory w plikach statycznych, które nie potrafią czytać konfiguracji.
Poszło to czterema etapami, każdy z zielonym budowaniem na końcu. Pierwszy: jeden plik konfiguracji instancji jako jedyne źródło marki i kluczy. Drugi: reguły podpisów autorów i historia adresów przeniesione do danych. Trzeci: osiem stron statycznych przeniesionych do treści, a trasy zredukowane do cienkich przejściówek. Czwarty, najważniejszy: odwrócenie zależności, żeby silnik przestał sięgać po treść, a zaczął ją dostawać.
Do czwartego etapu można było mówić, że silnik jest oddzielony, i byłaby to prawda o strukturze katalogów, a nie o zależnościach. Dopóki silnik importuje treść po ścieżce, druga instancja nie jest kwestią konfiguracji, tylko odgałęzienia kodu — a odgałęzienie od pierwszego dnia zaczyna się rozjeżdżać z oryginałem.
Test tego rozdzielenia był brutalnie prosty: postawić drugą instancję, o zupełnie innym charakterze, i sprawdzić, czy gdziekolwiek wyjdzie stara marka. Strona, którą właśnie czytasz, jest tym testem.
Kolofon