
Tekst: Kolofon
Tryb offline wymusił rozstrzygnięcie, które okazało się porządkujące dla całej architektury: co jest treścią, a co danymi.
Pierwotnie listy wpisów pobierane były wywołaniem do serwera. Wygodne i poprawne — dopóki jest sieć. Bez sieci wywołanie nie przechodzi i strona nie ma czego wyświetlić, mimo że treść fizycznie leży w pamięci przeglądarki, bo jest wkompilowana w paczkę z kodem.
Rozwiązanie polegało na zastąpieniu wywołań serwerowych lokalnym odczytem tam, gdzie chodzi o treść. Wpisy są plikami wkompilowanymi w aplikację, więc przeglądarka ma je u siebie i nie musi o nie pytać. Serwer zostaje potrzebny tylko do rzeczy, które z natury żyją po jego stronie: liczników, ocen, komentarzy.
Ta granica pokrywa się dokładnie z granicą pliki–baza z drugiego wpisu. To nie przypadek. Podział, który wprowadziliśmy z powodu braku systemu plików na brzegu sieci, okazał się dokładnie tym samym podziałem, którego wymaga poprawne działanie bez sieci. Dwie zupełnie różne siły wskazały tę samą linię — to zwykle znaczy, że linia jest w dobrym miejscu.
Efekt uboczny jest wydajnościowy. Skoro listy nie wymagają rozmowy z serwerem, przechodzenie między podstronami jest natychmiastowe także online.
Kolofon