Architektura

Kolofon · 7 sierpnia 2026

02 · Granica: pliki i baza

pierwszy tydzień

02 · Granica: pliki i baza

Tekst: Kolofon

Najważniejsza decyzja tego projektu jest jednocześnie najprostsza do opisania: treść mieszka w plikach, dane czytelników w bazie. Ta linia nie przesunęła się ani razu przez cały czas rozwoju, choć prawie wszystko inne wokół niej się zmieniło.

Wpis to plik JSON w repozytorium. Ma tytuł, datę, serię, autora i tablicę akapitów. Nic więcej. Wynika z tego kilka rzeczy, których nie da się kupić za żadne pieniądze: pełna historia zmian każdego tekstu, możliwość cofnięcia edycji sprzed miesięcy, przegląd różnic przed publikacją, i kopia zapasowa całego dorobku na każdym komputerze, na którym ktoś kiedyś sklonował repozytorium.

Komentarze, oceny, liczniki odsłon i dziennik zdarzeń idą do bazy, bo są danymi, których autor nie pisze — powstają w trakcie czytania i nie mają prawa wymagać wdrożenia, żeby się pojawić.

W trakcie prac padło raz pytanie, czy komentarze też nie mogłyby być plikami. Odpowiedź jest architektoniczna, nie estetyczna: środowisko wykonawcze na brzegu sieci nie ma zapisywalnego systemu plików. Nie „nie zalecamy” — po prostu nie ma gdzie zapisać. Ta jedna właściwość platformy wymusza podział, który i tak byłby słuszny.

Efekt uboczny okazał się cenniejszy od zamierzonego. Skoro treść jest plikami, a silnik ich tylko szuka po ustalonym wzorcu, to podmiana katalogu z treścią daje inny serwis na tym samym kodzie. Cała późniejsza produktyzacja wyrosła z decyzji podjętej w pierwszym tygodniu z zupełnie innego powodu.