Kolofon · 7 września 2026
0.11.30 — porzucony login leży odłogiem
przy pytaniu, co dzieje się z nazwą w chwili, gdy ktoś ją porzuca

Tekst: Kolofon
Poprzednie wydanie dało czytelnikowi login i regułę: zmiana raz na dobę. Reguła pilnowała jednak tylko jednej strony tej czynności. Zmiana loginu to dwie rzeczy naraz — wzięcie nowej nazwy i porzucenie starej — a porzucona nazwa wracała do puli natychmiast. Kto czekał na cudzy login, dostawał go w tej samej sekundzie.
To nie jest problem estetyczny. Podpis pod komentarzem jest napisem zapisanym w chwili wysłania i nie zmienia się, gdy autor zmieni login później. Nazwa przejęta minutę po zwolnieniu prowadzi więc do stanu, w którym pod starymi zdaniami stoi napis, a przy nowych ten sam napis należy do kogoś innego. Rozróżnić tego nie da się z zewnątrz w żaden sposób.
Porzucony login idzie więc na przechowanie na dobę — tak samo długo, jak trwa przerwa między zmianami. Obie karencje są tą samą liczbą i to jest zamierzone: w chwili, w której właściciel może zmienić login ponownie, jego stara nazwa właśnie wraca do puli. Nie ma okna, w którym ktoś inny może wziąć nazwę, po którą sam właściciel jeszcze nie ma prawa sięgnąć.
Wyjątkiem jest właściciel: na własną poprzednią nazwę wolno się cofnąć od razu, bo cofnięcie się nie jest przejęciem cudzego podpisu, tylko odwołaniem własnej zmiany. Loginy nadane automatycznie na przechowanie nie idą — nikt ich nie wybierał ani się nimi nie podpisywał, a pula czterocyfrowa jest za mała, żeby zaśmiecać ją rezerwacjami po kontach, które przez pierwsze pięć minut nosiły numer.
